Jeżeli żuraw ma stanąć na drodze publicznej, potrzebne jest zezwolenie na zajęcie pasa drogowego. To wiedzą wszyscy. Znacznie mniej osób wie, że procedura, termin i opłata różnią się między Gdańskiem, Gdynią i Sopotem tak bardzo, że ten sam montaż może być gotowy za dwa tygodnie albo za dwa miesiące, zależnie wyłącznie od adresu.
Zebraliśmy tu to, co sprawdziliśmy w źródłach urzędowych. Ogólną procedurę opisaliśmy osobno w poradniku o zajęciu pasa drogowego pod HDS, tutaj skupiamy się na różnicach lokalnych.
Pierwsza rzecz, która zaskakuje nawet firmy z branży: Gdański Zarząd Dróg i Zieleni został podzielony. Sprawami dróg zajmuje się dziś Gdański Zarząd Dróg, a wnioski o zajęcie pasa prowadzi Dział Zajęć Pasa Drogowego przy ulicy Trubadurów, przy czym dokumenty składa się przy Partyzantów. Kierowanie pisma do starego adresu to stracony czas.
Druga rzecz to termin. Wniosek trzeba złożyć co najmniej miesiąc przed planowanym zajęciem pasa. To nie jest sugestia, tylko wymóg podany przez zarządcę, i przy krótszym terminie trzeba liczyć się z odmową albo z brakiem rozpatrzenia przed datą montażu.
Stawki na drogach gminnych wynoszą pięć złotych za metr kwadratowy dziennie przy zajęciu jezdni z zachowaniem przejezdności, osiem złotych przy całkowitym zajęciu jezdni i pięć złotych za chodnik. Na drogach krajowych i wojewódzkich odpowiednio dziewięć, dziesięć i dziewięć złotych.
Jest jeden wyjątek, o którym mało kto wie, a potrafi zmienić rachunek diametralnie. Przy robotach przy obiektach zabytkowych wpisanych do rejestru albo do ewidencji zabytków stawka na drodze gminnej i powiatowej spada do trzech groszy za metr kwadratowy dziennie. Przy kamienicy na Głównym Mieście to różnica rzędu kilkuset złotych na jednym zleceniu.
Na Głównym Mieście samo zezwolenie na zajęcie pasa nie wystarczy, bo dochodzi drugie ograniczenie, niezależne od pierwszego.
Strefa Ograniczonej Dostępności obejmuje między innymi Długą, Długi Targ, Piwną, Mariacką, Ogarną, Chlebnicką i Świętego Ducha, a latem jest rozszerzana o kolejne ulice. Wjazd wymaga bezpłatnego identyfikatora IGM wydawanego przez Gdański Zarząd Dróg.
Jest tam furtka, z której korzysta większość ekip remontowych: między szóstą a jedenastą do strefy wjeżdżają bez identyfikatora pojazdy zaopatrzenia i serwisu technicznego. Dotyczy ona jednak wyłącznie pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej do trzech i pół tony. Żuraw samochodowy jest znacznie cięższy, więc go nie obejmuje.
Identyfikatory krótkoterminowe, ważne dobę, też odpadają, bo wydaje się je tylko dla pojazdów lżejszych. Zostaje wniosek o identyfikator IGM dla pojazdu ciężkiego, a taki wniosek opiniuje komisja przy Urzędzie Miejskim oraz Pełnomocnik Prezydenta do spraw Śródmieścia. Termin rozpatrzenia to trzydzieści dni.
Praktyczny wniosek: montaż na Głównym Mieście planuje się z wyprzedzeniem dwóch miesięcy, nie dwóch tygodni. Warto to wiedzieć, zanim podpisze się termin z inwestorem.
W Gdyni sprawami zajmuje się Zarząd Dróg Miejskich przy ulicy 10 Lutego. Procedura wygląda inaczej niż w Gdańsku pod jednym, bardzo praktycznym względem.
Wnioski nie są rozpatrywane na bieżąco. W każdy czwartek, poza świętami, zbiera się komisja do spraw tymczasowej organizacji ruchu drogowego i zajęcia pasa drogowego, i to ona rozpatruje złożone wnioski, w obecności wnioskodawcy.
Jeden dzień w tygodniu oznacza, że wniosek złożony w piątek czeka prawie tydzień, zanim ktokolwiek na niego spojrzy. Przy planowaniu montażu to jest różnica między terminem dotrzymanym a przesuniętym.
Gdynia ma za to w swojej uchwale pozycję wyjątkowo korzystną dla naszej branży. Roboty związane z remontem budynku albo inne prace prowadzone z wykorzystaniem rusztowania, dźwigu lub innego urządzenia kosztują złotówkę za metr kwadratowy dziennie, na drogach wszystkich kategorii. Dla porównania zwykłe roboty w jezdni z zachowaniem przejezdności to sześć złotych, a chodnik dziesięć. Plac budowy i składowanie materiałów to dwa złote.
Różnica bierze się z tego, pod jaką pozycję zostanie podciągnięty wniosek, a to zależy od tego, jak opisze się cel zajęcia. Warto o tym wiedzieć, bo przy kilkudniowym zajęciu różnica idzie w setki złotych.
W Sopocie zajęciem pasa drogowego zajmuje się Zarząd Dróg i Zieleni przy Alei Niepodległości, czynny od poniedziałku do piątku w godzinach od siódmej do piętnastej.
Specyfika Sopotu nie polega na stawkach, tylko na dwóch innych rzeczach. Po pierwsze, miasto ma status uzdrowiska, więc część terenu podlega dodatkowym ograniczeniom, a przy budynkach objętych ochroną konserwatorską dochodzi uzgodnienie z konserwatorem, które jest osobną procedurą i osobnym terminem.
Po drugie, sezon. Latem ruch w okolicy Monte Cassino i nadmorskiego pasa rośnie wielokrotnie, a każde zajęcie jezdni robi się bardziej kłopotliwe dla wszystkich, także dla wydającego zezwolenie. Jeżeli termin montażu jest elastyczny, w Sopocie warto celować poza lipiec i sierpień.
Zasada jest ogólnokrajowa i jednakowa we wszystkich trzech miastach: za zajęcie pasa drogowego bez zezwolenia, po terminie określonym w decyzji albo na powierzchni większej niż w niej wskazana, zarządca wymierza karę w wysokości dziesięciokrotności należnej opłaty.
Trzy rzeczy są traktowane jako zajęcie bez zezwolenia i warto je znać, bo dwie ostatnie zdarzają się przez nieuwagę. Samowolne zajęcie pasa. Przekroczenie terminu wskazanego w decyzji, na przykład gdy praca się przeciągnie na kolejny dzień. Zajęcie większej powierzchni niż określona w zezwoleniu, na przykład gdy podpory rozłożą się szerzej, niż zakładano we wniosku.
Dlatego przy składaniu wniosku liczymy powierzchnię z zapasem i wpisujemy realny termin, a nie optymistyczny.
Wnioski przygotowujemy i składamy my. Sprawdzamy kategorię drogi pod budynkiem, bo od tego zależy zarówno właściwy urząd, jak i stawka, liczymy powierzchnię pod podpory i przygotowujemy dokumenty.
Po stronie klienta zostaje jedna rzecz: podanie adresu i terminu odpowiednio wcześnie. To jest cały sekret. Przy adresie w Gdańsku potrzebujemy miesiąca, a przy Głównym Mieście dwóch. Przy Gdyni trzeba trafić w cykl czwartkowej komisji.
Opłata urzędowa jest rozliczana osobno od naszej usługi, bo trafia do zarządcy drogi, a nie do nas. Rozpisaliśmy to na stronie od czego zależy cena wynajmu.
Warto wiedzieć, bo sporo zleceń w ogóle nie wymaga formalności.
Jeżeli maszyna staje w całości na terenie prywatnym, na podjeździe, na działce albo na parkingu wspólnoty za jej zgodą, zezwolenie nie jest wymagane. Przy domach jednorodzinnych to sytuacja typowa, zwłaszcza gdy pracujemy z posesji.
Uwaga na przypadek pośredni: maszyna stoi na terenie prywatnym, ale podpory wychodzą na chodnik. To już jest zajęcie pasa drogowego i wymaga zezwolenia, mimo że pojazd formalnie stoi u klienta.
Drugi sposób na uniknięcie formalności to praca z większego dystansu. Zasięg rzędu szesnastu metrów pozwala czasem podać ładunek nad ogrodzeniem, ustawiając maszynę na terenie inwestora zamiast na ulicy.
W mniejszych miastach procedura jest zwykle prostsza i szybsza, ale pojawia się inna pułapka: ustalenie, który urząd jest właściwy.
Najlepszym przykładem jest Wejherowo. To nazwa dwóch różnych jednostek. Jest miasto Wejherowo, gdzie zarządcą dróg gminnych jest Prezydent Miasta, i jest osobna gmina wiejska Wejherowo, gdzie zarządcą jest Wójt Gminy. Każda ma własną uchwałę rady i własne stawki.
W praktyce oznacza to, że adres z pocztą wejherowską wcale nie musi podlegać urzędowi miasta. Bolszewo, Gościcino, Gowino, Orle, Kąpino, Góra, Zbychowo, Nowy Dwór Wejherowski i kilkanaście innych miejscowości to sołectwa gminy wiejskiej, nie miasta. Wniosek złożony do niewłaściwego urzędu to nie drobna pomyłka, tylko stracone dni.
Do tego w każdym z tych miast dochodzą drogi powiatowe, którymi zarządza starostwo, oraz drogi wojewódzkie, gdzie wniosek idzie do Zarządu Dróg Wojewódzkich w Gdańsku. Kategoria drogi pod konkretnym budynkiem przesądza o urzędzie i o stawce, a nie da się jej odgadnąć z wyglądu ulicy.
Poza samym terminem złożenia wniosku warto uwzględnić kilka rzeczy, które wydłużają proces.
Projekt czasowej organizacji ruchu. Przy pracach w pasie drogowym zarządca zwykle go wymaga, a przy całkowitym wyłączeniu jezdni dochodzi obowiązek zawiadomienia organu zarządzającego ruchem i policji z wyprzedzeniem kilku dni przed wprowadzeniem organizacji.
Uzupełnienia braków we wniosku. Jeżeli czegoś zabraknie, urząd wzywa do uzupełnienia i bieg terminu zaczyna się praktycznie od nowa.
Decyzja administracyjna. Wydawana jest w terminie do miesiąca, a w sprawach szczególnie skomplikowanych do dwóch miesięcy. To jest termin kodeksowy, nie deklaracja.
Odbiór decyzji. Złożenie wniosku nie uprawnia do zajęcia pasa. Zajęcie może nastąpić dopiero po odebraniu decyzji, co też trwa.
Przy zleceniu, które wymaga zajęcia pasa, robimy to zawsze w tej samej kolejności i polecamy ją każdemu, kto planuje montaż samodzielnie.
Najpierw ustalamy adres i sprawdzamy kategorię drogi. Potem ustalamy właściwego zarządcę. Następnie sprawdzamy, czy adres nie leży w strefie o dodatkowych ograniczeniach, jak Strefa Ograniczonej Dostępności w Gdańsku. Dopiero wtedy proponujemy termin montażu, licząc wstecz od wymaganego wyprzedzenia. Na końcu składamy wniosek z powierzchnią liczoną z zapasem i realnym, a nie optymistycznym terminem.
Kolejność odwrotna, czyli najpierw umówienie terminu z inwestorem, a potem sprawdzanie formalności, to najczęstsza przyczyna przesunięć na budowie.
Podaj masę najcięższego elementu, wysokość lub kondygnację i odległość od miejsca postoju do miejsca docelowego. Wycena jest bezpłatna, a ładunek objęty ochroną osobno w transporcie i osobno przy podnoszeniu. Zadzwoń +48 600 021 399 albo napisz na biuro@winstall.pl.
Podaj masę najcięższego elementu, wysokość lub kondygnację i odległość od miejsca postoju do miejsca docelowego. Wycena jest bezpłatna.