Dostawa stolarki na budowę wygląda na najprostszą część całego procesu. Przyjeżdża samochód, zdejmuje się okna, kierowca odjeżdża. W praktyce to właśnie tu najczęściej powstają uszkodzenia, opóźnienia i spory o to, kto za co odpowiada. Poniżej praktyka, która sprawdza się na budowach.
Okna i przeszklenia mają trzy cechy, których nie ma zwykły ładunek budowlany.
Są wrażliwe na uszkodzenie krawędzi. Krawędź szkła to jego najsłabsze miejsce, a obtłuczenie bywa niewidoczne i ujawnia się dopiero pod obciążeniem albo po tygodniach. Dlatego elementów nie stawia się na twardym podłożu bez podkładek i nie przesuwa po ziemi.
Stoją pionowo na stojakach. Stojak po zdjęciu części elementów traci równowagę, więc kolejność rozładunku ma znaczenie konstrukcyjne, a nie tylko organizacyjne. Zdejmowanie elementów z jednej strony aż do końca to prosta droga do przewrócenia całości.
Są robione na wymiar. Uszkodzony element to nie jest coś, co się dowozi z magazynu. Czas oczekiwania na nowy liczy się w tygodniach, a przestój na budowie kosztuje wtedy więcej niż samo okno.
Cztery rzeczy, które trzeba mieć gotowe, zanim samochód wjedzie na plac.
Miejsce składowania. Utwardzone, równe, zabezpieczone przed przewróceniem elementów i przed uszkodzeniem przez inne ekipy. Najlepiej z dala od ciągów komunikacyjnych, bo okno oparte o ścianę przy przejściu prędzej czy później oberwie od taczki.
Wolny dojazd i miejsce dla maszyny. Samochód ze stolarką to długi zestaw, a stojaki są wysokie. Trzeba sprawdzić nie tylko szerokość wjazdu, ale i promień skrętu oraz wysokość pod gałęziami i przewodami.
Ludzie do przejęcia. Minimum dwie osoby, które wiedzą, gdzie który element ma trafić. Rozładunek bez ekipy po stronie odbiorcy to najczęstsza przyczyna wydłużenia.
Zestawienie z oznaczeniami. Każdy element powinien być opisany, a lista dostępna na miejscu. Ustalanie, które okno jest do salonu, przy stojącym samochodzie to strata czasu, za który ktoś płaci.
To decyzja, która najbardziej wpływa na koszt całej operacji, a podejmuje się ją zwykle odruchowo.
Rozładunek na plac jest szybki i tani, bo maszyna zdejmuje stojaki i odjeżdża. Ale każdy element trzeba potem podnieść po raz drugi, w dniu montażu, często ręcznie i po budowie.
Rozwiezienie po budowie oznacza dłuższy pobyt maszyny, ale eliminuje drugie podnoszenie. Elementy trafiają od razu pod ściany, w których będą montowane, albo na kondygnacje.
Podanie od razu na miejsce montażu jest wariantem najlepszym, jeżeli ekipa montażowa jest na miejscu i otwory są gotowe. Wtedy dostawa i montaż to jedna operacja, a element nie jest dotykany dwa razy.
Rachunek zwykle wychodzi na korzyść dwóch ostatnich wariantów, zwłaszcza przy budynkach wielokondygnacyjnych. Trzeba to jednak zaplanować z góry, bo wymaga zsynchronizowania dostawy z pracą ekipy.
Sposób chwytu zależy od tego, co jest na stojaku, i warto to ustalić przed przyjazdem.
Same tafle szkła schodzą chwytem podciśnieniowym, przyłożonym do płaskiej powierzchni. Zawiesia pasowe i zaciski krawędziowe przy szkle odpadają, bo obciążają najsłabsze miejsce elementu.
Kompletne okna z ramą podnosi się zwykle zawiesiem pasowym z zabezpieczeniem krawędzi profilu, bo przyssawka na szybie musiałaby przenieść także masę ramy i okucia.
Pakiety fasadowe wymagają trawersy o odpowiednim rozstawie talerzy, żeby tafla nie uginała się pod własnym ciężarem.
Więcej o doborze chwytu napisaliśmy w poradniku manipulator do szkła czy przyssawka na żurawiu.
Dwie rzeczy potrafią zatrzymać pracę i lepiej wiedzieć o nich wcześniej.
Wiatr. Tafla o dużej powierzchni zachowuje się jak żagiel, a siła parcia rośnie z kwadratem prędkości. Przy rozładunku ze stojaka element jest szczególnie wrażliwy, bo w pierwszej fazie ruchu nie ma jeszcze pełnej kontroli. Pisaliśmy o tym w poradniku o wietrze przy podnoszeniu szkła.
Zanieczyszczona powierzchnia. Chwyt podciśnieniowy trzyma dzięki różnicy ciśnień. Kurz budowlany, odklejająca się folia ochronna, deszcz albo szron zimą to realne ryzyko nieszczelności. Miejsca chwytu przecieramy, ale to zajmuje czas, który warto przewidzieć.
To pytanie pojawia się dopiero po szkodzie, a wtedy każda strona ma inną wersję. Warto ustalić wcześniej.
Uszkodzenie powstałe w transporcie obciąża przewoźnika. Uszkodzenie przy zdejmowaniu ze stojaka obciąża tego, kto wykonuje manewr. Uszkodzenie po przejęciu elementu przez ekipę obciąża wykonawcę prowadzącego prace.
Granica między drugim a trzecim punktem bywa nieostra i tam powstaje większość sporów. Rozpisaliśmy to szerzej w poradniku kto odpowiada, gdy szyba pęknie podczas montażu.
U nas ochrona ubezpieczeniowa obejmuje ładunek osobno w transporcie i osobno przy podnoszeniu. Przy dostawach stolarki ten podział ma szczególne znaczenie, bo element może ucierpieć zarówno na stojaku w drodze, jak i przy zdejmowaniu.
Czy możecie odebrać dostawę pod nieobecność inwestora?
Możemy, ale musi być ktoś, kto wskaże miejsce składowania i potwierdzi przejęcie. Rozładunek bez odbiorcy na miejscu jest ryzykowny dla obu stron.
Ile trwa rozładunek kompletu okien do domu jednorodzinnego?
Zwykle od godziny do trzech, zależnie od liczby elementów i od tego, czy zostają na placu, czy trafiają od razu pod ściany. Przy rozwiezieniu po budowie czas rośnie, ale oszczędza się drugie podnoszenie.
Czy zdejmiecie elementy z samochodu przewoźnika?
Tak, to typowe zlecenie. Warto tylko uzgodnić godzinę, bo kierowca zwykle ma dalszą trasę i nie będzie czekał.
Co z odbiorem starej stolarki?
Odbieramy i przekazujemy do utylizacji, także razem z ramami. Najkorzystniej, gdy odbiór jest ustalony przy tej samej wizycie. Opisaliśmy to na stronie odbiór starych szyb.
Czy da się zsynchronizować dostawę z montażem tego samego dnia?
Tak i przy dobrze zaplanowanej budowie to najtańszy wariant. Wymaga jednak gotowych otworów i pełnej ekipy montażowej na miejscu, bo maszyna nie może czekać.
Szkło i stolarka przyjeżdżają na stojakach, a te stojaki trzeba potem oddać. To brzmi jak drobiazg, a bywa źródłem realnych kosztów.
Stojaki są zwykle własnością producenta albo przewoźnika i podlegają zwrotowi w określonym terminie. Przetrzymanie bywa naliczane, a zgubiony albo uszkodzony stojak potrafi kosztować kilkaset złotych. Na budowie, gdzie stoi kilka ekip, łatwo o to, żeby stojak zniknął albo posłużył za podpórkę pod coś innego.
Praktyczna rada: ustal od razu, kto odpowiada za stojaki i kiedy wracają. Jeżeli rozładowujemy elementy z samochodu, stojaki zwykle odjeżdżają z nim od razu i to jest wariant najwygodniejszy.
Najtańsza rzecz, jaką można zrobić przy dostawie stolarki, nic nie kosztuje i jest niemal zawsze pomijana.
Producent oznacza elementy, ale oznaczenia bywają nieczytelne dla ekipy na budowie, bo odnoszą się do numeracji z projektu, a nie do pomieszczeń. Wystarczy przed dostawą przygotować prostą listę: numer elementu, pomieszczenie, kondygnacja. Wydrukowaną, nie w telefonie jednej osoby.
Przy dostawie do budynku wielorodzinnego albo do domu z kilkunastoma oknami taka kartka skraca rozładunek o godzinę, bo nikt nie zastanawia się przy każdym elemencie, gdzie go postawić.
Druga rzecz to kolejność ustawienia na stojakach. Jeżeli producent może załadować elementy w kolejności montażu, warto o to poprosić przy zamawianiu. Nic nie kosztuje, a przy rozładunku od razu na miejsce montażu oszczędza sporo przekładania.
Przy budynkach wielorodzinnych i obiektach dostawa całej stolarki naraz często nie ma sensu, bo nie ma gdzie tego składować, a ryzyko uszkodzenia rośnie z każdym tygodniem leżenia na placu.
Lepiej działa podział na etapy zsynchronizowane z postępem montażu, przy czym każdy etap to jedna dostawa i jeden rozładunek. Koszt sprzętu jest wtedy naliczany kilka razy, ale odpada ryzyko i koszt składowania oraz drugiego podnoszenia.
Przy takich harmonogramach warto ustalić stały schemat, żeby każda dostawa wyglądała tak samo. Powtarzalność jest tu warta więcej niż optymalizacja pojedynczego przyjazdu.
Podaj masę najcięższego elementu, wysokość lub kondygnację i odległość od miejsca postoju do miejsca docelowego. Wycena jest bezpłatna, a ładunek objęty ochroną osobno w transporcie i osobno przy podnoszeniu. Zadzwoń +48 600 021 399 albo napisz na biuro@winstall.pl.
Podaj masę najcięższego elementu, wysokość lub kondygnację i odległość od miejsca postoju do miejsca docelowego. Wycena jest bezpłatna.