Podnoszenie czegoś wewnątrz czynnego budynku wygląda z pozoru prościej niż praca na budowie, bo nie ma błota, wiatru ani pogody. W praktyce jest trudniejsze, bo dochodzą trzy ograniczenia, których na zewnątrz nie ma: zakaz spalin, ograniczona nośność podłoża i cudzy harmonogram.
To jest pierwsze sito i najostrzejsze. W czynnej hali produkcyjnej, w galerii handlowej, w budynku użyteczności publicznej i na parkingu podziemnym silnik spalinowy dyskwalifikuje maszynę zanim ktokolwiek spojrzy na jej udźwig.
Powód jest oczywisty: wentylacja tych obiektów jest projektowana pod normalne użytkowanie, a nie pod pracę silnika Diesla w zamkniętej przestrzeni. Zarządca nie wyda zgody, a jeżeli wyda, to i tak służby techniczne przerwą pracę przy pierwszym alarmie czujnika.
Rozwiązaniem jest napęd elektryczny. Mini żuraw BG Lift M400 ma podwójne zasilanie: na zewnątrz pracuje na silniku spalinowym, wewnątrz przełącza się na silnik elektryczny zasilany z sieci 400 V o mocy 5,5 kW. To jedna maszyna, a nie dwie, więc nie ma przestoju na wymianę sprzętu w połowie zlecenia. Manipulator do szkła również jeździ i pracuje na napędzie elektrycznym.
Praktyczna konsekwencja dla zamawiającego: trzeba wskazać punkt poboru energii i to jest jedno z pierwszych pytań, jakie zadajemy. Jeżeli w obiekcie nie ma dostępnego przyłącza w rozsądnej odległości od miejsca pracy, trzeba to rozwiązać wcześniej, a nie w dniu prac.
Drugie ograniczenie dotyczy tego, po czym maszyna jeździ i na czym staje. Trzeba tu rozróżnić dwie zupełnie różne wartości, bo są mylone nawet przez zarządców obiektów.
Nacisk podczas jazdy rozkłada się na powierzchnię obu gąsienic. Dla M400 producent podaje 0,41 kilograma na centymetr kwadratowy, czyli około pięć razy mniej niż opona samochodu osobowego. Maszyna ważąca 4300 kilogramów obciąża posadzkę łagodniej niż samochód dostawczy, który normalnie wjeżdża do tej hali.
Nacisk podczas pracy jest zupełnie inny. Żuraw stoi wtedy na czterech podporach, a cały ciężar wraz z ładunkiem przenosi się przez cztery stopy o powierzchni kilkuset centymetrów kwadratowych każda. Nacisk jednostkowy rośnie wielokrotnie. Dlatego pod podpory zawsze idą płyty rozkładające obciążenie, i to nie jest uprzejmość wobec klienta, tylko warunek stabilności maszyny.
Przy pracy na stropie, czyli nad kondygnacją podziemną albo na antresoli, pytamy o dopuszczalne obciążenie w miejscu pracy. To informacja, którą ma zarządca albo konstruktor obiektu, i bez niej nie wjeżdżamy. Nie da się jej oszacować na oko.
Osobno pytamy o rodzaj posadzki. Na żywicy, na jasnych płytkach i na posadzce polerowanej stosujemy gumowe nakładki na gąsienice, które nie zostawiają śladów.
Przy pracy wewnątrz ograniczeniem bywa nie udźwig ani zasięg, tylko sufit.
Mini żuraw ma 1,96 metra wysokości w pozycji transportowej, więc przejeżdża pod typowymi bramami i przez drzwi przemysłowe. Ale do pracy musi rozłożyć ramię, a to wymaga miejsca nad maszyną. W hali o wysokości sześciu metrów nie wykorzysta się możliwości podnoszenia do prawie piętnastu metrów, i to jest oczywiste, ale bywa źródłem nieporozumień przy wycenie.
Trzeba też sprawdzić wysokość na całej trasie przejazdu, a nie tylko w miejscu pracy. Przewiązki, obniżenia pod instalacjami, kanały wentylacyjne i szyny suwnicy potrafią zablokować przejazd w miejscu, którego nikt nie mierzył.
Witryny i przeszklenia lokali. Wymiana stłuczonej witryny, montaż fasady lokalu od środka, ścianki szklane, drzwi całoszklane. Tu zwykle pracuje manipulator do szkła o szerokości 830 milimetrów, który wjeżdża przez zwykłe drzwi.
Montaż i wymiana urządzeń technicznych. Centrale wentylacyjne, agregaty, klimatyzatory, zbiorniki, elementy instalacji. Często w miejscach, gdzie wózek widłowy nie sięgnie na wysokość, a postawienie rusztowania zajęłoby pół dnia.
Rozładunek i przemieszczanie w głąb obiektu. Maszyny produkcyjne, palety, elementy konstrukcyjne. Tryb Pick and Carry pozwala przewieźć podwieszony ładunek na gąsienicach, bez odkładania go w połowie drogi.
Prace na wysokości w przestrzeni klienta. Wymiana opraw, elementów sufitów podwieszanych, nośników reklamowych, dekoracji wielkogabarytowych.
W czynnym obiekcie handlowym prace prowadzi się po zamknięciu, zwykle w oknie czterech do sześciu godzin. To zmienia arytmetykę całego zlecenia i warto rozumieć, dlaczego praca nocna kosztuje inaczej.
Część okna zjada sam wjazd. Zanim maszyna stanie w miejscu pracy, musi przejechać od bramy dostawczej, czasem przez korytarze techniczne, z prędkością dwóch kilometrów na godzinę. Przy dłuższej trasie to bywa czterdzieści minut w jedną stronę.
Obiekt musi rano wyglądać tak, jakby nas tam nie było. Uprzątnięcie, zdjęcie zabezpieczeń posadzki i wyprowadzenie sprzętu to czas, którego nie da się skrócić.
Nie ma marginesu na improwizację. Jeżeli materiał nie dojechał albo miejsce docelowe jest zastawione, nie da się przesunąć pracy o godzinę, bo o szóstej otwierają się drzwi.
Dlatego przy obiektach zawsze pytamy, ile realnie trwa okno czasowe, i mówimy wprost, czy zakres się w nim zmieści, czy potrzebne będą dwa wejścia. Lepiej zaplanować dwa niż nie skończyć jednego.
To nie są nasze dokumenty, ale bez nich nie wejdziemy, więc warto załatwić je tydzień wcześniej.
Zgoda zarządcy na wjazd maszyny i uzgodniona trasa przejazdu. Zgłoszenie ekipy do ochrony z listą osób i numerami rejestracyjnymi. Wskazanie punktu poboru energii. Informacja o dopuszczalnym obciążeniu posadzki i stropu. Ustalenie, czy wymagane jest zabezpieczenie posadzki. Wskazanie osoby decyzyjnej dostępnej telefonicznie w trakcie prac. Czasem także pozwolenie na pracę wydawane przez służby techniczne.
Po naszej stronie: uprawnienia operatora, decyzja dopuszczająca urządzenie do eksploatacji i potwierdzenie ochrony ubezpieczeniowej. Przesyłamy je na życzenie, wystarczy powiedzieć komu.
Czy maszyna zmieści się w windzie towarowej?
Mini żuraw waży 4300 kilogramów, więc praktycznie nigdy. Manipulator do szkła waży około tony i przy dużych windach towarowych bywa to możliwe, ale wymaga sprawdzenia nośności i wymiarów kabiny. To pytanie zadajemy zawsze, gdy praca ma się odbywać powyżej parteru wewnątrz budynku.
Czy da się pracować w godzinach otwarcia obiektu?
Zależy od miejsca i od zarządcy. W halach produkcyjnych często tak, w częściach dostępnych dla klientów zwykle nie. Decyduje możliwość wygrodzenia strefy pod ładunkiem, bo pod podnoszonym elementem nie mogą przebywać ludzie.
Ile prądu potrzebuje maszyna?
Silnik elektryczny M400 ma moc 5,5 kW przy zasilaniu 400 V. To parametr, który wystarczy przekazać służbom technicznym obiektu, żeby wskazały właściwe przyłącze.
Czy gumowe nakładki są standardem?
Są opcją, więc przy pracy na wrażliwej posadzce trzeba o nie poprosić przy zamawianiu, żeby były zamontowane przed przyjazdem. Wymiana na miejscu to strata czasu z okna czasowego.
Prace na parkingach podziemnych zdarzają się coraz częściej, głównie przy montażu instalacji, zbiorników, stacji ładowania i elementów wentylacji. To środowisko łączy wszystkie trudności naraz.
Wysokość w świetle jest zwykle niska, często poniżej dwóch i pół metra, co ogranicza możliwość rozłożenia ramienia. Strop nad kondygnacją niżej ma określoną nośność, którą trzeba znać. Wentylacja jest mechaniczna i przeliczona na spaliny samochodów osobowych, nie na pracę silnika Diesla. Do tego dochodzą rury, kanały i instalacje pod stropem, które ograniczają trasę przejazdu.
Napęd elektryczny rozwiązuje jeden z tych problemów. Pozostałe wymagają oględzin przed wyceną i przy takich zleceniach zwykle na nie nalegamy, bo ze zdjęć nie da się ocenić ani wysokości pod instalacjami, ani realnej trasy.
Na budowie strefa pod podnoszonym elementem to teren zamknięty. W czynnym obiekcie jest inaczej, bo ludzie mają prawo tam być i nie spodziewają się, że coś wisi nad głową.
Zasada jest bezwzględna: pod ładunkiem nie mogą przebywać osoby. W praktyce oznacza to wygrodzenie strefy i przynajmniej jedną osobę pilnującą, a przy pracy w części dostępnej dla klientów zwykle przesunięcie prac poza godziny otwarcia.
To jest też powód, dla którego wiele obiektów w ogóle nie zgadza się na prace dźwigowe w godzinach pracy, niezależnie od tego, jak dobrze byłyby zabezpieczone.
Wewnątrz budynku to rozróżnienie ma większe znaczenie niż na zewnątrz i warto je znać przed zamówieniem.
Manipulator do szkła jeździ na kołach, waży około tony i ma 830 milimetrów szerokości. Wjeżdża przez zwykłe drzwi, nie wymaga rozkładania podpór na dużej powierzchni, a chwyt trzyma sztywno, bez kołysania. Do witryn, przeszkleń wewnętrznych, ścianek i luster jest lepszy pod każdym względem.
Jego granice to wysokość montażu, czyli 3,60 metra pionowo i 4,20 nad głową, udźwig do 625 kilogramów oraz brak zdolności do pokonywania stopni. Powyżej tych granic zostaje mini żuraw, a wtedy wracają wszystkie pytania o strop, wysokość i trasę.
Więcej o wyborze między jednym a drugim napisaliśmy w poradniku manipulator do szkła czy przyssawka na żurawiu.
Podaj masę najcięższego elementu, wysokość lub kondygnację i odległość od miejsca postoju do miejsca docelowego. Wycena jest bezpłatna, a ładunek objęty ochroną osobno w transporcie i osobno przy podnoszeniu. Zadzwoń +48 600 021 399 albo napisz na biuro@winstall.pl.
Podaj masę najcięższego elementu, wysokość lub kondygnację i odległość od miejsca postoju do miejsca docelowego. Wycena jest bezpłatna.