
Szczyty, lukarny, świetliki, tarasy na piętrze. Wszystko to, czego nie da się wnieść klatką schodową ani podać przez balkon.
To najczęstszy telefon, jaki odbieramy. Stolarka jest na budowie, ekipa montażowa czeka, a tafla nie mieści się w klatce schodowej albo otwór jest w szczycie, cztery metry nad stropem. Wtedy potrzebny jest sprzęt, który poda element z zewnątrz i utrzyma go nieruchomo, dopóki monterzy go nie zamocują.
| Typowe miejsca | szczyty, lukarny, świetliki |
| Alternatywa | brak — albo demontaż stolarki |

Po pierwsze dojazd — czy sprzęt stanie na tyle blisko, żeby sięgnąć. Po drugie chwyt — przy szkle to ssawki próżniowe, nie zawiesia. Po trzecie ekipa na górze, która przejmie element. Jeśli któregoś brakuje, przyjazd kończy się niczym. Dlatego pytamy o te trzy rzeczy jeszcze przy wycenie.
| Krok 1 | dojazd i miejsce na podpory |
| Krok 2 | dobór chwytu |
| Krok 3 | ekipa odbierająca |

Większość naszych zleceń to podwykonawstwo dla firm montujących stolarkę. Wchodzimy na kilka godzin, podajemy elementy i schodzimy z placu. Ekipa nie musi mieć własnego sprzętu do podnoszenia ani uprawnień operatorskich.
| Model | podwykonawstwo |
| Czas na budowie | zwykle 2–5 h |

Przy wnoszeniu stolarki żurawiem koszt generuje nie samo podnoszenie, tylko przestoje między podniesieniami. Jedno okno idzie w górę kilka minut. Jeżeli między kolejnymi oknami ekipa montażowa dopiero kuje otwór, szuka klinów albo czeka na dostawę, maszyna stoi i licznik bije.
Dlatego przy większych zleceniach ustalamy harmonogram godzinowy, a nie sam dzień. Najlepiej sprawdza się układ, w którym wszystkie stare okna są wcześniej wyjęte albo przynajmniej przygotowane do wyjęcia, a nowe rozpakowane i ustawione w kolejności montażu, kondygnacjami. Wtedy żuraw pracuje ciągiem i cała operacja zamyka się w jednym wjeździe zamiast dwóch.
Standardowa droga okna do mieszkania prowadzi przez klatkę schodową i to jest droga najgorsza z możliwych. Pakiet szybowy do dużego okna balkonowego waży kilkadziesiąt kilogramów, ma wymiary, których nie da się obrócić na półpiętrze, a każde otarcie o ścianę to malowanie klatki na koniec remontu.
Podanie elementu z zewnątrz, prosto do otworu okiennego, eliminuje całą tę trasę. Element nie dotyka budynku aż do momentu osadzenia, a ekipa przejmuje go w oknie, stojąc w środku. Przy szkłie używamy do tego chwytu podciśnieniowego, przy kompletnych oknach zwykłego zawiesia z zabezpieczeniem krawędzi.
W ciasnej zabudowie, gdzie żuraw samochodowy nie ma gdzie stanąć, tę samą pracę wykonuje mini żuraw gąsienicowy, który wjeżdża na podwórko przez bramę.
Żeby podać sensowną cenę i zarezerwować właściwy czas, potrzebujemy czterech informacji. Po pierwsze, masa i wymiar najcięższego elementu, bo pod niego dobieramy maszynę. Po drugie, kondygnacja albo wysokość montażu. Po trzecie, odległość od miejsca, gdzie może stanąć pojazd, do ściany z otworami. Po czwarte, liczba elementów, bo od niej zależy, czy mówimy o dwóch godzinach czy o całym dniu.
Trzecia pozycja jest najczęściej pomijana, a decyduje najbardziej. Udźwig żurawia maleje wraz z odległością od osi obrotu, więc ten sam ciężar raz będzie w zasięgu, a raz nie, zależnie od tego, jak blisko ściany da się podjechać. Elewacja od strony podwórka albo ściana nad skarpą potrafią zmienić cały plan.
Kilka zdjęć telefonem zwykle wystarcza, żeby to ocenić bez przyjazdu. Wycena jest bezpłatna.
Pracujemy na całym Pomorzu, a każde miasto ma własne zasady zajęcia pasa drogowego i własne utrudnienia.
Podaj lokalizację, masę i wysokość podnoszenia — oddzwonimy z doborem sprzętu i terminem.