Szyba pęka rzadko, ale gdy pęknie, robi się drogo i nieprzyjemnie. Tafla fasadowa wykonana na wymiar to koszt idący w tysiące złotych, a czas oczekiwania na nową bywa liczony w tygodniach. Przestój na budowie kosztuje wtedy często więcej niż samo szkło. Warto wiedzieć wcześniej, kto za co odpowiada, bo po fakcie każda ze stron ma inną wersję.
To rozróżnienie jest kluczowe, bo w każdym z nich odpowiedzialność wygląda inaczej.
Podczas transportu na budowę. Tafla stoi na stojaku, a uszkodzenie powstaje przy hamowaniu, na nierówności albo przy niewłaściwym zabezpieczeniu ładunku. Odpowiada przewoźnik, a przy szkodzie ukrytej pojawia się spór o to, kiedy pęknięcie powstało.
Podczas podnoszenia i osadzania. Uszkodzenie przy chwycie, przy wprowadzaniu w otwór, przy kontakcie z ościeżnicą albo przy utracie przyczepności chwytu. Odpowiada ten, kto wykonuje manewr.
Po osadzeniu, w trakcie dalszych prac. Tafla siedzi w ramie, a pęka przy klinowaniu, przy zamocowaniu listwy dociskowej, przy pracach wykończeniowych albo od uderzenia narzędziem. Odpowiada ekipa montażowa albo wykonawca prowadzący prace.
Większość sporów bierze się z tego, że nikt nie ustalił granicy między drugim a trzecim momentem. Kiedy dokładnie kończy się odpowiedzialność firmy dźwigowej, a zaczyna odpowiedzialność montażystów.
Przy wynajmie sprzętu z operatorem odpowiedzialność za manewr i za ładunek jest po stronie firmy wynajmującej. Trwa od momentu chwycenia elementu do momentu, w którym element jest osadzony i przejęty przez ekipę, czyli do zwolnienia chwytu.
To brzmi jasno, ale w praktyce warto doprecyzować dwie rzeczy przy ustalaniu zlecenia.
Czy chwytamy taflę ze stojaka, czy z rąk ekipy. Jeżeli szkło jest już rozpakowane i przygotowane przez montażystów, uszkodzenie powstałe przy rozpakowywaniu nie jest naszą sprawą.
Kiedy uznajemy element za przejęty. Zwykle w momencie, gdy siedzi w ramie i jest zabezpieczony przed wypadnięciem, a ekipa potwierdza przejęcie. Od tej chwili to, co dzieje się z tafłą, zależy od montażystów.
Sytuacja odwraca się całkowicie. Przy wynajmie samej maszyny obowiązki eksploatującego przechodzą na najemcę, a wraz z nimi odpowiedzialność za sposób użycia sprzętu i za ładunek.
Oznacza to, że jeżeli Twoja ekipa obsługuje maszynę i tafla pęknie przy manewrze, odpowiadasz Ty, nawet jeżeli sprzęt był sprawny i miał ważne dopuszczenie.
Dochodzi jeszcze jedna pułapka. Polisy zawierają wyłączenia dotyczące szkód powstałych przy obsłudze urządzenia przez osobę bez wymaganych uprawnień albo przy użyciu urządzenia bez ważnego dopuszczenia UDT. To jest moment, w którym ludzie odkrywają, że mają ubezpieczenie, ale akurat nie na ten przypadek. Szerzej pisaliśmy o tym w poradniku wynajem z operatorem czy bez.
Skoro odpowiedzialność jest po stronie firmy dźwigowej, to firma musi mieć narzędzie do zarządzania ryzykiem. Tym narzędziem jest prawo operatora do wstrzymania pracy.
Wstrzymujemy podnoszenie w kilku typowych sytuacjach. Gdy powierzchnia tafli jest zanieczyszczona i chwyt podciśnieniowy nie będzie pewny, bo przyssawka trzyma dzięki różnicy ciśnień, a nie dzięki kleistości. Gdy wieje ponad granicę wynikającą z dokumentacji maszyny. Gdy element okazał się cięższy albo większy niż podano i wychodzi poza tabelę udźwigu przy danym wysięgu. Gdy tafla ma widoczne uszkodzenie krawędzi, bo krawędź jest najsłabszym miejscem szkła i pęknięcie może się rozwinąć pod obciążeniem. Gdy w strefie pod ładunkiem są ludzie i nie da się jej wygrodzić.
To nie jest asekuranctwo ani szukanie pretekstu. Koszt przełożenia terminu jest zawsze niższy niż koszt rozbitej tafli plus tygodnie oczekiwania na nową.
Wynajmujemy z operatorem, więc jesteśmy eksploatującym i odpowiedzialność za manewr oraz za ładunek jest po naszej stronie.
Ochrona ubezpieczeniowa obejmuje ładunek osobno w transporcie i osobno przy podnoszeniu. To rozróżnienie ma realne znaczenie właśnie w tym temacie, bo polisa obejmująca wyłącznie moment podnoszenia nie chroni tafli stojącej na stojaku w drodze na budowę, a tam też powstaje spora część szkód.
Wyjątkiem jest manipulator do szkła wynajmowany bez operatora. Wtedy obowiązki eksploatującego i odpowiedzialność za sposób użycia przechodzą na najemcę i mówimy o tym jednoznacznie przy ustalaniu warunków, nie drobnym drukiem.
Kilka rzeczy warto zrobić od razu, niezależnie od tego, po czyjej stronie leży wina.
Zabezpieczyć miejsce, bo rozbite szkło hartowane rozsypuje się na dużej powierzchni, a laminowane trzyma się folii i bywa niestabilne. Zrobić zdjęcia przed uprzątnięciem, w tym zdjęcia całej sytuacji, nie tylko samej tafli. Spisać, co dokładnie się działo w momencie uszkodzenia, póki wszyscy pamiętają. Zgłosić sprawę tego samego dnia, a nie po tygodniu, bo to znacząco utrudnia ustalenie okoliczności.
Uczciwa firma nie będzie się przy tym wypierać, jeżeli szkoda powstała podczas jej manewru. Warto natomiast wcześniej ustalić na piśmie, jak wygląda zakres odpowiedzialności, żeby nie dyskutować o tym po fakcie.
Cztery pytania, na które uczciwa firma odpowie bez wahania.
Czy urządzenie ma ważną decyzję UDT zezwalającą na eksploatację i czy mogę zobaczyć dokument. Czy operator ma zaświadczenie kwalifikacyjne właściwej kategorii dla tego typu urządzenia. Kto ponosi odpowiedzialność za manewr i za ładunek, i do którego momentu. Czy ochrona ubezpieczeniowa obejmuje ładunek zarówno w transporcie, jak i przy podnoszeniu.
To ostatnie pytanie jest najbardziej odróżniające, bo odpowiedź „no jasne, mamy ubezpieczenie” nic nie znaczy bez wskazania zakresu.
Czy szkło hartowane pęka łatwiej niż zwykłe?
Jest wielokrotnie wytrzymalsze na zginanie i uderzenie w płaszczyźnie, ale bardzo wrażliwe na uszkodzenie krawędzi. Uderzenie w narożnik albo obtłuczenie brzegu może doprowadzić do rozsypania całej tafli, czasem z opóźnieniem. Dlatego przy hartowanym nigdy nie stosuje się zacisków krawędziowych.
Co to jest samoistne pęknięcie szkła hartowanego?
Zjawisko związane z wtrąceniami siarczku niklu w masie szkła, które mogą doprowadzić do pęknięcia bez zewnętrznej przyczyny, nawet po miesiącach od montażu. To jest wada materiałowa i sprawa między inwestorem a producentem szkła, nie firmą dźwigową.
Czy odpowiadacie za szybę, którą wasza maszyna tylko przewiozła?
Tak, transport jest u nas objęty ochroną osobno od podnoszenia. To właśnie dlatego rozdzielamy te dwa etapy, zamiast mówić ogólnie o ubezpieczeniu.
A jeśli tafla pęknie po osadzeniu, przy klinowaniu przez ekipę?
To już jest etap montażu i odpowiada za niego wykonawca prowadzący prace. Granicę ustalamy przed rozpoczęciem, żeby nie było wątpliwości.
Najwięcej sporów nie dotyczy tafli, która rozsypała się na oczach wszystkich, tylko takiej, która pękła później.
Szkło hartowane potrafi mieć uszkodzoną krawędź, niewidoczną gołym okiem, a pęknięcie rozwija się dopiero pod obciążeniem albo przy zmianie temperatury. Efekt jest taki, że tafla osadzona w poniedziałek rozsypuje się w czwartek, a nikt nie wie, w którym momencie powstała przyczyna.
Da się to ograniczyć jednym prostym nawykiem: oględziny krawędzi przed podniesieniem. Zajmują minutę na tafli, a rozstrzygają wątpliwość zanim ona powstanie. Jeżeli krawędź jest obtłuczona, mówimy o tym od razu i decyzja należy do zamawiającego, czy podnosimy mimo to.
Ten sam mechanizm działa przy dostawie. Szyba przywieziona z uszkodzoną krawędzią, przyjęta bez sprawdzenia, staje się problemem tego, kto ją podniósł, mimo że wada powstała wcześniej.
Przy zleceniach na duże, drogie tafle warto wprowadzić prostą praktykę, którą stosuje się w firmach szklarskich.
Zdjęcie tafli na stojaku przed rozładunkiem, z widoczną krawędzią. Zdjęcie po osadzeniu, przed zwolnieniem chwytu. Krótka notatka, kto przejął element i o której godzinie. To zajmuje pięć minut na całe zlecenie i przy sporze wart jest tyle, co godziny tłumaczeń.
Nie robimy z tego procedury na siłę przy każdym oknie do domu jednorodzinnego. Przy fasadzie, przy szkle na wymiar i przy realizacjach na obiektach ma to sens i sami to proponujemy.
Warto wiedzieć, że część uszkodzeń szkła w ogóle nie wynika z montażu.
Pęknięcia termiczne powstają, gdy tafla nagrzewa się nierównomiernie, na przykład częściowo zacieniona przez element elewacji. Naprężenia wewnętrzne wynikają z procesu produkcji. Wtrącenia siarczku niklu w szkle hartowanym mogą doprowadzić do pęknięcia samoistnego nawet po miesiącach.
To są sprawy między inwestorem a producentem szkła. Firma dźwigowa nie ma z nimi nic wspólnego, ale bywa pierwszym adresatem pretensji, bo była na miejscu ostatnia. Dlatego opłaca się mieć jasno ustaloną granicę odpowiedzialności i dokumentację przejęcia elementu.
Podaj masę najcięższego elementu, wysokość lub kondygnację i odległość od miejsca postoju do miejsca docelowego. Wycena jest bezpłatna, a ładunek objęty ochroną osobno w transporcie i osobno przy podnoszeniu. Zadzwoń +48 600 021 399 albo napisz na biuro@winstall.pl.
Podaj masę najcięższego elementu, wysokość lub kondygnację i odległość od miejsca postoju do miejsca docelowego. Wycena jest bezpłatna.